26 września 2015

IM 1: Serce, rozum, poświęcenie

Lisu's Works and Craft
Od Autorki: Początki bywają trudne, a końce przełomowe.
PS: Strzeżcie się romantyzmu, o wszyscy, którzy to czytacie. :) 
Edit: 9.06.2016 - kropki, przecinki.




Alistair
Siedzę po turecku na łóżku, z książką na kolanach, rozmyślając nad właśnie przeczytaną jedyną, prawdziwą historią mojego ojca, który był tak właściwie kompletnym idiotą. Miał wspaniałą, kochającą kandydatkę na żonę pod ręką, a uganiał się za elfią bardką. Ciekawe, ile kochanek jeszcze posiadał. Książka jest dokładniejsza, ale zawiera dużo niejasnych elementów, jakby pisarz nie do końca chciał wszystko zdradzić.
Dalsze myśli pędzą zawrotnie, wyobrażając sobie stanowczo za dużo, kiedy do pokoju wkracza Teagan, po którego minie wnioskuję, że powinienem się bać.
- Alistair, zrozum to wreszcie. Twój ojciec nie odzyskiwał tronu, aby jego głupi syn zaprzepaścił krew Calenhada – zaczyna prosto z mostu. Zapewne Eamon powiedział mu o naszej rozmowie, z której uratowała mnie Itharinna.
- Nie widzisz tego, że ja się po prostu nie nadaję? Co ja wiem o królowaniu, o dworze, o polityce? – marny argument, lecz zawsze jakiś.
- Cailan też nic nie wiedział, a królestwo nadal ma autonomię – zaczyna ostro i dosadnie.- Uwierz w siebie, a będzie dobrze. Ithari, Eamon, Izolda, twoi przyjaciele i nawet Morrigan wierzą w ciebie. Nie zostaniesz z tym sam. Pomożemy ci, tylko błagam, walcz o swoje. Nie możesz tego tak zostawić. To twój obowiązek wobec narodu. Wobec ojczyzny... I wobec ojca - dodaje.
- Idioty, nie ojca. – Zaczynam bawić się wciąż trzymaną książką. - Anora to córka Loghaina. Po tym, co przeczytałem, nie uwierzę, że w tym całym motłoku nie ma swoich zamiarów. Loghain ją więził, a zważywszy na to, że jest jej ojcem, to coś tu nie gra. I nie możesz temu zaprzeczyć.
- Właśnie Anora - Teagan nagle robi się podejrzliwy. - Może to o nią chodzi? Wiesz, że będziesz musiał porzucić Itharinnę i zostać jej mężem, bo nie odpuści tronu. O to w tym wszystkim chodzi. Prawda?
- Tak, na tchnienie Stwórcy. Zgadłeś i co zadowolony? – ogarnięty furią rzucam lekturą w róg pokoju. - Ja ją kocham, rozumiesz? Kocham! Nie chce być takim dupkiem jak mój ojciec dla Rowan. Katriel, moja matka i kto jeszcze? W końcu się okaże, że mam kolejnego przyrodniego brata czy siostrę. Wspaniale! Myślisz, że to jest w porządku? Pomyśl, jak musiała czuć się twoja siostra, kiedy podchodząc do namiotu, już wiedziała, co się kroi? Ja tak nie chcę. Nie jestem w stanie zrezygnować z Ithari. Po śmierci Duncana była jedyną osobą, która zdołała pozbierać mnie na nowo w całość. To wspaniała, inteligentna, kochająca kobieta i nie porzucę tej miłości, tylko dlatego, że jest elfką bez krztyny cholernej, jakże ważnej błękitnej krwi szlachty i nie może zasiadać na cholernym tronie. Bo co by ludzie powiedzieli, hańba dla Fereldenu i tak dalej, i tak dalej. To nie ma zupełnie sensu. Nie zostawię jej nigdy. Rozumiesz? Nigdy!
To była najbardziej ekspresyjna wypowiedź mojego życia. W kilka sekund przeszedłem z furii przez miłosną perswazję do krawędzi płaczu na myśl o stracie ukochanej. Opieram łokcie na kolanach, a ręce na twarzy w złudnej nadziei, że powstrzymam łzy. Teagan nadal stoi i patrzy z coraz większym zakłopotaniem.
- Nie mam pojęcia, co robić. Zrozum, serce mówi jedno, a rozum drugie. Skoro tak nalegasz to, co ty byś wybrał?
- Ja... przykro mi nie mam pojęcia. Może Itharinna... Pójdę po nią. To inteligentna kobieta.
- Nie, nie chcę, by mnie taką widziała.
- Nie musisz...  
Odwracam się w stronę drzwi, w których stoi czarnowłosa, fiołkowooka, smutna piękność ubrana w cudowną, luźną sukienkę sprezentowaną przez Emona specjalnie na jutrzejszy Zjazd Możnych.
- Kochanie – szepczę.
- Szłam do swojego pokoju, kiedy usłyszałam podniesione głosy. Nie chciałam podsłuchiwać, ale słychać was na połowę posiadłości, więc przyszłam zobaczyć, co się stało. – mówi smutno, podchodząc w moją stronę. Siada również po turecku przede mną, przytulając mnie na pocieszenie. Kolejny powód, aby ją kochać.
- To ja was zostawiam. – Teagan wychodzi.
- Nie zostawię cię – zaczynam, kiedy wyszedł. - Anorze przypada tron w równym stopniu co mnie. Śmiem twierdzić, że nawet w większym, bo jest już królową za sprawą Cailana – prawowitego władcy. Jak zauważył Tevinterczyk jestem tylko bękartem. Mogę zrezygnować z tronu, ale nie z ciebie. - ukochana odsuwa twarz na wyciągnięcie ramion, cały czas patrząc mi głęboko w oczy.
- Ale musisz zostać królem. Proszę, zrób to dla mnie. To rozsądne. Tak powinno być.
- To żadne argumenty. Dlaczego tak ci na tym zależy?
- Jeżeli Anora sama umocni swoją władzę, Strażnicy nie odzyskają honoru. Loghain nadal będzie opowiadać głupoty o Ostagarze, szerzyć nienawiść do Orlais i ponownie wypędzi Szarą Straż z Fereldenu. Masz racje, że uwięzienie Anory to jakoś zła farsa. Dlaczego się tego nie trzymasz? Tu aż śmierdzi na kilometr spiskiem. Na dodatek handel elfami niewolnikami z obcowiska i aprobata dla czynów Rendona Howa. Nie wmówisz mi, że to sprawiedliwe?
- Andrasto, nie mam takiego zamiaru.
- A więc zostań królem.
- A co z małżeństwem? Wiesz już, że prawnie jest nieuniknione. Anora też się z tym zgadza.
- Jestem gotowa do poświęcenia. Jeżeli to pomoże tysiącom ludzi, jestem gotowa nawet zginać. Kiedyś mówiłeś tak samo. Pamiętasz jeszcze? - pyta się z bólem, krzywiąc twarz.
- Tak, pamiętam tak samo dobrze, jak twoje Dołączenie. Kiedy przeżyłaś, byłem najszczęśliwszym człowiekiem świata. Chwile spędzone razem, walki, to jak mnie powstrzymujesz przed rzuceniem się na tę sukę Morrigan. To dla mnie więcej znaczy niż tron.
- A więc chcesz być egoistą? Tego się po tobie nie spodziewałam. Bądź wreszcie racjonalny.
Wstaję z wrażenia i idę w stronę kominka. Nie wiedzieć czemu dopiero ten argument przekonuje mnie do racjonalnego myślenia. Ojciec może i był idiotą, ale jednego mu nie brakowało. Poświęcenia i miłości do ojczyzny. Zabił Kartiel, bo zrozumiał racjonalność wyboru. Muszę zrobić podobnie. W końcu zacząć myśleć głową, a nie sercem.
- Masz rację – przyznaję po dłuższej chwili, nadal wpatrując się w ogień. – Widzisz tę książkę pod ścianą? To jedyny prawdziwy egzemplarz o życiu Marica Theirina. Uważam, że był głupcem, ale dla królestwa zawsze chciał najlepiej. Zrozumiał, że musi zabić swoją ukochaną Katriel, bo Loghain i Rowan odkryli, że trudni się jako orlezjański szpieg, że musi poślubić Rowanę, matkę Cailana... Tak. Jak zawsze masz rację. Musimy być racjonalni. Musimy to zakończyć...

Itharinna
Ostatnie słowa wiszą w powietrzu, przygniatając swoim ciężarem. Mięśnie twarzy układają się do płaczu.
Jeszcze nigdy nie doświadczyłam takiego uczucia. Co innego propozycja, a co innego wcielenie jej w życie. Wiem, że to nie żart. Wspólnie z drużyną postanowiliśmy nigdy nie żartować z poważnych spraw. Nawet Zevranowi i Oghrenowi się udaje.
Pamiętaj to twój pomysł. Przeczuwałaś, że do tego dojdzie. Byłaś na to przygotowana, więc o co chodzi? Usilnie powtarzam w myślach, chcąc zachować zwyczajową racjonalność i spokój, lecz serce boli cholernie.
Alistair odwraca się. Powieki ukochanych bursztynowo-miodowych oczu ledwo powstrzymują łzy. Widać w nich wielki ból. Dla Ali'ego kończy się to zniewoleniem do końca życia. Ja po tym wszystkim mogę wrócić do klanu i przyjąć oświadczyny Tellena, choć to tylko przyjaciel, do którego kompletnie nic nie czuję. On będzie musiał przystać ze zdrajcami, przez których zginął Duncan. Był dla niego jak ojciec i przyjaciel jednocześnie.
- Ja już chyba pójdę – mówię cichym, nieswoim, łamiącym się głosem. – Jest już późno, a Zjazd zaczyna się dość wcześnie.... – Tak naprawdę nie chcę, aby widział moje łzy. Powoli wstaję z posłania i ledwo trzymając się na nogach, zmierzam w stronę drzwi. Na korytarzu dobiega mnie praktycznie niesłyszalne błaganie:
- Zostań. Proszę. Zostań tę ostatnią noc, zanim świat stanie na głowie, zmieniając życie w koszmar. Ostatni raz bądźmy szczęśliwi.

Zasypiamy, ciesząc się dotykiem i ciepłem swoich ciał na mokrej od łez poduszce.






4 komentarze:

  1. Jakie to smutne, a przed oczami ciągle moja biedna, porzucona elfka :c
    Mam nadzieje, że jakoś im się ułoży. Pff, jakie mam nadzieje? Musi im się ułożyć, innej opcji nie widzę ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam podobnie. Cóż, na razie mam nadzieję na nawrót weny :)

      Usuń
  2. Nie jestem fanką pierwszoosobowej narracji, szczególnie z różnych punktów widzenia. Ale muszę przyznać, że całość mi się podoba. Fajnie napisane, dużo emocji, co bardzo lubię i czego do dnia dzisiejszego staram się nauczyć.
    Jak napisałaś na grupie z pytaniem odnośnie akapitów i znalazłam Twojego bloga, tak jak radziłaś innej dziewczynie - pod regulaminem. To byłam troszkę zaskoczona - że tu pusto i cicho! Liczyłam na długą historię :D Mam nadzieję, że cały czas coś piszesz :D Nie ukrywam, że uwielbiam DA i chętnie czytam FF!
    Zauważyłam brak kilku przecinków, na bank gdzieś przed jednym 'lecz', a reszty chwilowo nie mogę wypatrzeć.
    I nie jestem pewna, co do kropek przy dialogach. Przy mówieniu, krzyczeniu kropka jest dopiero po całym wersie - czyli jak się kończy 'powiedział, robiąc to i tamto'. W innych wypadkach kropkę się faktycznie stawia od razu po wypowiedzianej frazie.
    Mam nadzieję, że pisać będziesz, bo na pewno będę wpadać :D
    Pozdrawiam, T. (http://queenoftrolls.blogspot.com/)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Piszę, ale ciężki mi to idzie. Za uwagi, co do kropek dziękuję. Nadal nie wiem, gdzie się dokładnie je stawia, ale to jest do nauczenia. Mam spore plany dotyczące DA:I lecz czekam na wakacje. Pozdrawiam.

      Usuń